Drugi tydzień wakacji za nami. I trzeba przyznać, że czas płynie tu zdecydowanie za szybko — dobrze jednak, że przed nami jeszcze kolejne dni letnich przygód.
Poniedziałek rozpoczęliśmy z dużą energią. Po weekendzie wszyscy wrócili pełni sił, a sportowy start tygodnia nie pozostawiał złudzeń: czekało nas bieganie, wyzwania, zdrowa rywalizacja, a także sporo sprytu, kreatywności i skupienia. Były też przerwy — oczywiście aktywne. No dobrze, jedna z nich trwała nieco dłużej, ale trudno się dziwić, przecież kanapka sama się nie zje.
Następnie, wspólnie z fotografem Marcinem Ruszczykiem, ruszyliśmy na poszukiwanie najlepszych kadrów. Szukaliśmy światła, uśmiechów, zaskoczonych min i kolorów. Momentami trudno było stwierdzić, kto bawił się lepiej — Pan Marcin czy nasi wakacyjni uczestnicy. Najuczciwiej będzie uznać to za remis.
Wtorek upłynął pod znakiem smoothie. Blender pracował chyba bez chwili wytchnienia, a owoce znikały szybciej niż lody w upalny dzień. Każdy autor swojego przepisu był przekonany, że właśnie stworzył wakacyjne smoothie wszech czasów. Po kulinarnych eksperymentach przenieśliśmy się na świeże powietrze, a pogoda i humory dopisały bez zarzutu.
Środa tradycyjnie stała się podróżą w czasie. Zwiedziliśmy nasz zespół klasztorno-kościelny, poznając jego historię, ciekawostki i sekrety. Później kredki i ołówki przejęły dowodzenie. Okazało się, że to samo miejsce można zobaczyć na wiele zupełnie różnych sposobów, a wyobraźnia uczestników po raz kolejny nie znała granic.
Czwartek był prawdziwym festiwalem kolorów i emocji. Pędzle, farby, brokat i błyszczące tatuaże zrobiły swoje. Ogromną frajdę sprawiła również wizyta grupy Moto Stars Szczuczyn, dzięki której dzieci mogły z bliska obejrzeć motocykle i poczuć się jak prawdziwi motocykliści. A gdy słońce przypomniało, że przecież są wakacje, rozpoczęła się wielka bitwa na wodę. Mokry wrócił chyba każdy — i dokładnie o to chodziło.
Piątek przyniósł emocje na najwyższym poziomie. Wakacyjna „Familiada” rozgrzała wszystkich do czerwoności. Odpowiedzi padały szybciej niż pytania, a śmiechu było tyle, że chyba słyszano nas w sąsiednich miejscowościach. Zaangażowanie uczestników było naprawdę imponujące.
Ważnym elementem tego dnia była także rozmowa o hejcie. Poruszyliśmy temat tego, jak reagować, dlaczego nie warto zostawać z problemem samemu i gdzie szukać pomocy. Bo prawdziwa odwaga to nie tylko zdobywanie punktów, lecz także umiejętność powiedzenia: potrzebuję wsparcia.
Dziękujemy za kolejny fantastyczny tydzień pełen śmiechu, ruchu, nowych doświadczeń i świetnej atmosfery.
BCK w Szczuczynie










Komentarze pod artykułami są opiniami użytkowników naszego portalu. Nie publikujemy wpisów wulgarnych, zwalczamy trollowanie. Nie tolerujemy spamu i postów pisanych wyłącznie Caps – Lockami. Ze względu na ograniczoną długość komentarzy zastrzegamy sobie prawo do usuwania obszernych artykułów wklejanych w postach w sytuacji, kiedy można wykorzystać link.